piątek, 23 października 2015

Cokolwiek.


Tak, tak.
Znowu ja.

Dziś miałam raczej normalny dzień. Nic ciekawego. Szkoła jak szkoła- spanie lub rozmawianie na fizyce, rysowanie na matematyce, nieustanne wpatrywanie się w okno. Normalka.

Wiecie co? Jestem bardzo uczuciową osobą, i po protu uwielbiam się przytulać. Tak po prostu. Każdy, choćby i mini-przytulas, poprawia mi humor. Dokładnie.
No i ostatnio dużo się przytulam, to z M., to z L., O.. Można w łatwy sposób pokazać, że kogoś lubimy, tak zwyczajnie.

Jak wychodzimy na długiej przerwie na dwór, to zazwyczaj, pff, co ja mówię- zawsze!, i to zawsze stoi tam ta sama grupka osób.
Raczej w mojej szkole jest taki fajny klimacik, że każdy trzyma się z każdym, i nie ma czegoś takiego, że jest jakaś nielubiana osoba w klasie, czy grupki osób, które nie dopuszczają innych do swej rozmowy. Prozaicznie: gawędzisz sobie z kolegami/koleżankami na przerwie, ktoś bezceremonialnie do was podchodzi, i rozmawia. Ja orientuję się, że w niektórych szkołach tak nie ma; ja wiem, i rozumiem, to, że na przerwach tworzą się grupki, że w szkole, klasie, czy jak tam, macie "krulefne" i jej "pszydópasy". Ja to znakomicie pojmuję. Przed gimnazjum sama byłam w takiej klasie; jednak teraz jest już lepiej. Mam przyjaciółki, kumpelki, czy kolegów.

Uh, odbiegam od tematu.

Wracając do grupek- ostatnio, pewien "laluś" klasowy, podszedł do mnie, i zapytał- uwaga, bo będzie teraz ostro- "Moi koledzy chcieli się ciebie zapytać; czy ty jesteś lesbijką?".

EJ-EJ-EJ.

W głowie przeleciało mi szybko moje typowe "no chyba nie", desperacko starałam się złożyć ze swoich myśli jakąś konkretną odpowiedź... ale... ale no wiadomo, jak to w takich momentach jest...

Wydukałam więc, że "Nie, nie jestem. To że się przytulam z przyjaciółkami, nie znaczy, że jestem lezbijką. Mam przyjaciółki, które po prostu kocham. A do tego mam chłopaka."(<- tak, to było kłamstwo) i po chwili również podratowała sytuacje moja nowa kumpelka, L.: "Ja też jestem zajęta...". A co on na to? On na to: "Czyli masz dziewczynę?"

ASDFGHJKL

No chyba nie.
Nie, nie nie.
Cholera. Ja go, i jego "grupki" kompletnie nie znam, a oni nie znają mnie. No ok, ja już wcześniej wiedziałam, że mnie obgadują, miałam to gdzieś. Ale... ale żeby aż tak się posunąć? No cholera.

Może zostaw po sobie komentarz? :')

~mroczny tapczan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz