Ho, ho, ho!
Nie wiem jak wy- ja już od września czuje tzn. magię świąt- bo już sam początek roku kojarzyć można, co, przynajmniej według mnie, jest jak najbardziej trafne, z świętami Bożonarodzeniowymi. Jednak wszystko zaczęło się w listopadzie- już od początków tego wietrznego miesiąca przerwy reklamowe i gazety Biedronki czy Lidla były wypchane po brzegi świątecznym klimatem. Spojrzałam na tytuł tego posta i uświadomiłam sobie, że odchodzę od tematu. Ojej.
***
Jak mówi temat- ten wpis dotyczyć będzie współrzędnych geograficznych. Cóż- wydawałoby się, że jestem jedną z lepszych uczennic, (aż w takim stopniu, że specjalnie się budzę o piątej aby robić zadania domowe) jednak uczennicą trochę leniwą (i właśnie dlatego nie odrabiam lekcji w dzień, taka jestem leniwa; wolę obudzić się o piątej i odrobić) ale mimo tego się staram uzyskać jak najlepsze oceny. Jednak mam problem z trzema przedmiotami, a szczególnie z jednym- geografią.
Nie wiem czemu, ale to co jest na lekcji geografii kompletnie nie wchodzi mi do głowy. Nieważne jakbym się uczyła- nic. Kompletna pustka. Może to przez tematy, które przerabiamy od początku roku? Możliwe.
Wczoraj zostałam w szkole godzinę dłużej, zmuszona poprawą jedynki z kartkówki (normalnie nie poprawiamy kartkówek, jednakże nauczycielka uparła się o to, że każdy kto będzie miał poniżej oceny dobrej, będzie poprawiał aż do osiągnięcia tego stopnia) z współrzędnych geograficznych. Cholerstwo, naprawdę. Nie rozumiem- owszem, powinnam umieć orientować się w terenie i tak dalej, ale żeby określać miejsca na jakiś idiotycznych Wyspach Owczych (mieszkańcy Wysp Owczych, przepraszam)? Po co?
Wczoraj zostałam w szkole godzinę dłużej, zmuszona poprawą jedynki z kartkówki (normalnie nie poprawiamy kartkówek, jednakże nauczycielka uparła się o to, że każdy kto będzie miał poniżej oceny dobrej, będzie poprawiał aż do osiągnięcia tego stopnia) z współrzędnych geograficznych. Cholerstwo, naprawdę. Nie rozumiem- owszem, powinnam umieć orientować się w terenie i tak dalej, ale żeby określać miejsca na jakiś idiotycznych Wyspach Owczych (mieszkańcy Wysp Owczych, przepraszam)? Po co?
Tak więc oficjalnie oznajmiam, że nawet największy kujon potrafi być deklem z jakiegoś przedmiotu. Jednak trzeba się trzymać- można być albo takim co ma na wszystko *cenzura*, albo totalnym kujonem, albo kujonem "z kilku przedmiotów deklem", albo totalnym deklem. Wcześniej należałam do pierwszej wymienionej grupy, czyli taki trójkowo-czwórkowicz, jednak teraz, w tym roku, spięłam poślady i ostro zabrałam się za naukę, awansując na poziom "kujon z kilku przedmiotów dekiel", co według mnie nie jest aż takim złym wynikiem, ponieważ w zeszłym roku na koniec miałam z matematyki tróję, teraz mi wychodzi klawa piąteczka!
Sześć z chemii. I z religii, haha. A przecież jestem tą cholerną ateistką. Bo to nie jest tak, że mam coś do Boga- nie, nie, nie. Jak są wierzący, no to niech sobie wierzą. Po prostu jestem szczególnie dynamiczną osobą i takie ograniczenie jak dekalog, czy obowiązek chodzenia na mszy święte, jest dla mnie uwierające i niewygodne, hm. Jednakże mama chciała i się stało. Chodzę na lekcje religii aż do bierzmowania.
***
To ja się z Wami żegnam, bo syf w moim pokoju daje się we znaki. Wysypałam wszystko z szafy, więc teraz będę marnować cenne godziny swego jakże cennego życia na równiutkim i regularnym układaniu odzieży. Kapitalnie, bombastycznie, wspaniale! Po prostu nie mogłam się doczekać na to jakże interesujące i ciekawe zadanie.
Agaczek, Tapczuś.
Sześć z chemii. I z religii, haha. A przecież jestem tą cholerną ateistką. Bo to nie jest tak, że mam coś do Boga- nie, nie, nie. Jak są wierzący, no to niech sobie wierzą. Po prostu jestem szczególnie dynamiczną osobą i takie ograniczenie jak dekalog, czy obowiązek chodzenia na mszy święte, jest dla mnie uwierające i niewygodne, hm. Jednakże mama chciała i się stało. Chodzę na lekcje religii aż do bierzmowania.
***
To ja się z Wami żegnam, bo syf w moim pokoju daje się we znaki. Wysypałam wszystko z szafy, więc teraz będę marnować cenne godziny swego jakże cennego życia na równiutkim i regularnym układaniu odzieży. Kapitalnie, bombastycznie, wspaniale! Po prostu nie mogłam się doczekać na to jakże interesujące i ciekawe zadanie.
Agaczek, Tapczuś.
