Na samym począteczku chciałabym pozdrowić Haniolkę- to naprawdę miłe, gdy taka amatorska blogerka jak ja, słyszy takie słowa. Dziękuje! <3
Dziś nie mam żadnego mniej czy bardziej konkretnego tematu, ale chciałabym podzielić się z Wami tym, co aktualnie się ze mną dzieje. Otóż dzisiaj oddałam pieniążki na teatr, więc za równiutkie trzy tygodnie wyjeżdżam na spektakl.
Bardzo się cieszę, bo, mimo iż wiele osób z mojego rocznika wybrałoby kino, a nie teatr, to ja wolę jednak pojechać do teatru. Obraz na żywo + nie szajs + emocje + powaga + brak głupich i nieśmiesznych żartów. Po prostu większość filmów puszczanych w kinie nie jest jakoś specjalnie... no, sami wiecie. Kiedyś były świetne bajki animowane, jak "Iniemamocni", czy "Gdzie jest Nemo?". A teraz? A teraz dziki gang naćpanych wiewiórek nielegalnie sprzedaje orzechy z narkotykami w środku.
Kolejną sprawą jest to, że pierwszy raz w życiu przydarzyło mi się, aby mieć aż cztery poprawy ze sprawdzianu. Aż cztery, wow. Wszystko dlatego, bo jedną dodatkową dostałam za to, że siedziałam do 18.00 w szkole, więc nie mogłam się uczyć, a pewien chłopak z mojej klasy (tzn. adwokat doskonały), który również wtedy siedział do osiemnastej w szkole (robiliśmy plakat) załatwił nam dodatkową poprawę. Natomiast te dwie kolejne są dlatego, bo nauczyciel nie zdążył w ciągu dwóch tygodni sprawdzić naszych prac, w efekcie czego, finalnie, nie wpisuje żadnych trój, dwój, czy jedynek, a, na dodatek, każdy osobnik chodzący do klasy IB ma plus dwie dodatkowe poprawy. Ciekawie, nie?
To ja się z Wami żegnam, bo syficzek w pokoju mówi sam za siebie, więc muszę go usprzątnąć. Do następnego, rodacy moi mili! Wpisu możecie spodziewać się w niedzielę.
piątek, 13 listopada 2015
środa, 11 listopada 2015
Szarość tak dumnie brzmi, warta każdego dnia.
"Nie martw się proszę,
wszystko skończy się,
Prędzej i mocniej,
odwaga zabija mnie.
Nic się nie stało,
przecież dobrze wiesz.
Oddałbym wszystko,
żeby wszystko mieć."
Pewnie to co teraz piszę może wzbudzić kontrowersje, ale ja no to jak najbardziej pozwalam. Pozwalam być wymieszana z błotem z powodu mojej opinii.
Nie mam nic przeciwko.
Od wczoraj próbuje powstrzymywać się od łez. Ale dlaczego? Dlaczego jakaś trzynastoletnia
gimbusiara miałaby płakać? Z powodu chłopaka może? Nie. Nie-nie-nie.
Bo tu nie o to chodzi. Tu nie chodzi o to, że ja płaczę z czegoś, czegoś dotyczącego mnie. Właśnie jest inaczej. Jest całkowicie inaczej. Po prostu- coś we mnie pękło. Nigdy nie byłam osobą specjalnie patriotyczną- matka nigdy nie wywiesza (lecz w tym roku ją zmuszę) biało-czerwonych flag, nigdy nie modliłam się również przy grobie nieznanego żołnieża (ale teraz będę!)- ale nie należałam jednak do grona tych naśmiewających się, z tego wszystkiego. Byłam (podkreślam- byłam) raczej osobnikiem obojętnym.
Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale na pewno wcześniej usłyszałam ten utwór.
Wtedy raczej nie było to dla mnie nic wielkiego, melodia nie przypadła mi do gustu, wszystko wydawało mi się smętne i zbyt melancholijne jak na osobę pokroju (starej) mnie. Jednak teraz, zwyczajnie zachęcona propozycją na youtube- kliknęłam.
Wydaje mi się, że dorosłam do tego utworu. Tak. Rozumiem przekaz, rozumiem słowa, rozumiem melodię, rozumiem teledysk. Ale skąd wiem, że to poprawnie zrozumiałam?
Bo płaczę. Tak. Bo płaczę. Chociaż wydaje mi się, że nieodpowiednie byłoby nazwanie tego co działo się z moimi uczuciami podczas słuchania tej piosenki "płakaniem". Ja dosłownie ryczałam. Utwór rozdzierał mnie od środka, zaczynając od porządnego naruszenia części psychicznej, kończąc na fizycznej- w pewnym momencie ręce zaczęły mi dygotać. Wszystkie uczucia zebrały się w jedną mieszaninę, i wybuchnęły, niczym komin z utworu Marii Konopnickiej. Z każdym ponownym odtworzeniem napływało do moich oczu coraz więcej łez, trudnych do opanowania.
Jestem osobą uczuciową, wrażliwą, ale to wzbudziło we mnie... wzruszenie; porządne, solidne wzruszenie. Poczułam dumę, poczułam współczucie, poczułam smutek. I nadal płaczę. Tak. Po prostu nie potrafię opanować mojego uczucia, nie wiem, do tej piosenki. Poczułam... patriotyzm?
Zazwyczaj nie rozumiałam ludzi "antypatriotycznych"- wyjeżdżających za granice Polski, naszego kochanego kraju- i twierdzących, że ich ojczyzna jest tylko obrazą dla ich godności. Może oni nie chcą być porównywani z resztą społeczeństwa polskiego? Może nie są dumni ze swego kraju? Nie rozumiem tego, nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem. Ja jestem, przepraszam za kolokwializm, CHOLERNIE dumna ze swego kraju, ze swojej Polski. Z Polaków. Ale nie z Polaków teraźniejszych
Jestem dumna z tego co zrobili, z tego, że walczyli do ostatnich kropelek krwi, że walczyli mimo potu skapującego spod brody i czoła... Ja im za to dziękuje, i tak naprawdę, żałuję, że nie możemy, że nie mogę, być kimś takim jak oni. Jestem, cholernie, cholernie, dumna. Dumna do cholery.
Jutro zamierzam odwiedzić groby nieznanych żołnierzy, jeżeli rodzicielka mnie nie podwiezie- pojadę rowerem. Tak. chcę zostać patriotką, oficjalnie to ogłaszam.
Natomiast, w najbliższym czasie postanawiam wypożyczyć z biblioteki "Kamienie na szaniec", bo strasznie ciekawa jestem tej lektury. Po przeczytaniu tradycyjnie zobaczę film, bo również wydaję się niesamowicie interesujący; w końcu to przez teledysk do tej piosenki (utwór został użyty w filmie) wylewałam przez ostatnie kilka godzin łzy, a, przyznam- nadal jestem roztrzęsiona. Wszystko przez tą końcówkę. Ale to wy zobaczycie sami.
Jak najbardziej możesz wyrazić swoją opinię w komentarzu- spokojnie, nie urażę się. To, że przez pół dnia ryczę przez piosenkę, nie znaczy, że będę płakać przez czyiś komentarz... chyba. Ale w końcu jest to gimbusiarsko-amatorski twór gimbuski-amatorki, więc... więc wiesz. No, to leć pisać komentarz, będę wiedzieć, że ktoś tu żyje.
Bądźmy Polakami!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
▼
2015
(6)
- ► października (2)