Na samym począteczku chciałabym pozdrowić Haniolkę- to naprawdę miłe, gdy taka amatorska blogerka jak ja, słyszy takie słowa. Dziękuje! <3
Dziś nie mam żadnego mniej czy bardziej konkretnego tematu, ale chciałabym podzielić się z Wami tym, co aktualnie się ze mną dzieje. Otóż dzisiaj oddałam pieniążki na teatr, więc za równiutkie trzy tygodnie wyjeżdżam na spektakl.
Bardzo się cieszę, bo, mimo iż wiele osób z mojego rocznika wybrałoby kino, a nie teatr, to ja wolę jednak pojechać do teatru. Obraz na żywo + nie szajs + emocje + powaga + brak głupich i nieśmiesznych żartów. Po prostu większość filmów puszczanych w kinie nie jest jakoś specjalnie... no, sami wiecie. Kiedyś były świetne bajki animowane, jak "Iniemamocni", czy "Gdzie jest Nemo?". A teraz? A teraz dziki gang naćpanych wiewiórek nielegalnie sprzedaje orzechy z narkotykami w środku.
Kolejną sprawą jest to, że pierwszy raz w życiu przydarzyło mi się, aby mieć aż cztery poprawy ze sprawdzianu. Aż cztery, wow. Wszystko dlatego, bo jedną dodatkową dostałam za to, że siedziałam do 18.00 w szkole, więc nie mogłam się uczyć, a pewien chłopak z mojej klasy (tzn. adwokat doskonały), który również wtedy siedział do osiemnastej w szkole (robiliśmy plakat) załatwił nam dodatkową poprawę. Natomiast te dwie kolejne są dlatego, bo nauczyciel nie zdążył w ciągu dwóch tygodni sprawdzić naszych prac, w efekcie czego, finalnie, nie wpisuje żadnych trój, dwój, czy jedynek, a, na dodatek, każdy osobnik chodzący do klasy IB ma plus dwie dodatkowe poprawy. Ciekawie, nie?
To ja się z Wami żegnam, bo syficzek w pokoju mówi sam za siebie, więc muszę go usprzątnąć. Do następnego, rodacy moi mili! Wpisu możecie spodziewać się w niedzielę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz